* Oczami Jane *
Na bank nie zdam. Nie zdam do następnej klasy. Na bank. Mówię serio. Za jakieś 10 minut, wyczyta nazwisko West i powie, że nie zdałam. Wyciągnie rękę i Życzy mi szczęścia w tej samej klasie, a ja mu ją opluje. Plan zbrodni hehe, zamach na dyrektora. Weszliśmy do szkoły. Ło de fak, nikt się nie spóźnił, jak?! Usiadłam koło Harrego i Amy. No i się zaczyna.
-Miło Mi was widzieć w tej szkole, czas żeby się pożegnać! - No dobra dyrektorze, przejdź do rzeczy. - Więc teraz wyczytam, tych co zdali do następnej klasy, no i te negatywy, czyli Ci co nie zdali. Logiczne, prawda? A więc.. Justin Bieber, śmiało podejdź do mnie. - To on chodzi do naszej szkoły? Aha, nawet nie wiedziałam.
-Dziękuję, a teraz adijos muczacza! - Miło pożegnanie z Justinem, super. Na sali go już nie było.
-Harry Styles, Louis Tomlinson, Liam Payne, Niall Horan, Zayn Malik! Gratuluję Wam chłopcy! - Uścisnął ich dłonie. Te sztuczne uśmieszki na twarzach. Niall zasnął w aucie, więc Liam odebrał za niego świadectwo. Tłumacząc się, że zachorował w ostatniej chwili.
-Amy Elyse chodź tu! Gratuluję Ci, że ledwo, ale ledwo zdałaś. - Amy jak zwykle znudzona, prawie spała.
-Taa.. Dzięki dyrektorku. - oznajmiła. - Moja krew! Oby tak dalej.
-Eleanor Calder, Perrie Edwards, Jade, Leigh-Anne, Jesy. Gratuluję.
-No i ostatnia, czy mnie oczy nie mylą?! To Jane West! Gratulacje i nie wracaj już do tej szkoły.
-Też Pana lubię. - Zaczęłam kierować się w stronę auta, tańcząc Gangnam Style. Amy zaczęła robić to samo. A inni szli po prostu za nami. Weszliśmy do auta i zaczęłam jechać w stronę domu.
* 30 minut potem * Dom *
-Więc zajebiste wakacje czas zacząć? - zapytała blond włosa.
-No raczej. - Tak mi się wydaję. - Ej gdzie my pojedziemy, w te piękne wakacje? Pogoda taka zajebista.
-Nie wiem? - Przecież się was pytam, żebyście wy wiedzieli, a ja nie wiedziała.
-Może nad morze gdzieś? - Hazza, ty to masz łeb czasem, często go nie używasz, ale w tym to się zgadzam.
-A więc? - Louis, chyba już wiesz. - Więc jedziemy nad morze!
-Fajnie. - Raczej zajebiście Eleanor.
-Za tydzień jedziemy! - wydarł się radosny Niall!
-Co robimy? - zapytała Amy.
-Ja idę oglądać. - rzekł Hazza.
-Ja idę też oglądać, ale teletubisie. - powtórzyła Jane.
-Ja idę jeść! - Wiecie chyba do kogo należy to zdanie..
-Ja idę poprawić włosy!
-My idziemy do pokoju. - powiedziały dziewczyny.
-Ja idę za Niallem, żeby się jeszcze nie udusił. - Liam ty geniuszu.
-Ja idę nie wiem gdzie może po marchewki?
-A ty Amy? - zapytałam.
-Nic nie robić idę. - Bez sensu to zdanie, a więc zaczęła się wojna o pilota!
-Oddawaj pilota, albo wezmę Ci te loczki wyprostuje!
-Spierdalaj! Ale oglądamy teletubisie! - ostrzegł Harry.
-Dobra tak to może być. - Przełączyłam się na kochane teletubisie!
* Oczami Amy *
Więc, sobie tak leżę w pokoju, oparłam nogi o ścianę, no i położyłam poduszkę pod głowę. Zimno, cholernie zimno. Cholernie się zachmurzyło i jeszcze pada deszcz. No zajebiście. Zdjęłam nogi ze ściany i przykryłam się. Wzięłam jeszcze telefon z szafki i umierałam pod kordłą. No nie aż tak, no ale że zimno to jak tu nie umierać. C'nie? Usłyszałam pukanie do drzwi.
-Otwarte! - I znów to samo, pukanie do drzwi, zaczęłam się trochę martwić.
-No kurwa mówię otwarte! - powtórzyłam po raz 2. I znów to samo pukanie.
-Japierdole.. - mruknęłam. Wstałam z łóżka i otuliłam się kordłą. Otworzyłam drzwi, kurwa co za żartowniś. Nikogo nie ma. Zamknęłam drzwi, gdy byłam już koło łóżka, pukanie. Dobra mam dość. Poszłam w kierunku drzwi. Otworzyłam, nikogo nie ma. Zamknęłam pokój ( nie na klucz ). Poleciałam szybkim tempem na dół.
-Kurwa, kto ciągle mi tam puka?!
-Sorry, Amy ale każdy tu siedział. - oznajmił Hazza.
-Jestem aż tak głupia, że myślisz, że się nabiorę?
-Ej serio młoda. - rzekła Natalie.
-Sorry jestem rok młodsza i już młoda?
-Nie czepiaj się. - Dobra face palm. Usiadłam koło nich. Nawet, nie wiem kiedy zasnęłam na kanapie przed telewizorem.