piątek, 18 października 2013

Rozdział 7. ,,Ups...?"

* 8 dni później *  perspektywa Jane  *
Dziś jest ten dzień, na który tyle czekałam. Wyjazd! No nareszcie! Z uśmiechem na twarzy wrzucałam swoje ubrania do walizki. Co jak co, ale ja to robię w ostatni dzień, zawsze. Widzicie, kolejna przydatna wiedza o mnie. I zadanie wykonane, spakowałam się. Czasem pakowała mnie Amy, ale jej się już nie chce, oblać jej! Genialnie gada, komu by się chciało? Moje 5 minutowe pakowanie :
  • Otwórz szafę.
  • Wrzuć prawie wszystkie ubrania do walizki.
  • Nie składasz ich.
  • Zamykasz walizkę
  • Zamykasz szafę.
Gratuluję, właśnie nauczyłaś/eś się pakować. POMOCNA JANE! Dobra, chyba muszę już zejść na dół.

*2 Godziny później*
- Siekiera!
- Motyka!
- Baba!
- Goła!
- Marian!
- Paździoch!
- To!
- Pierdoła! - zakończyła Amy klaszcząc dodatkowo w ręce robiąc to po raz kolejny i kolejny.
- No i gdzie jest kurwa ta lodówka z Kinder Kanapkami?! - wrzasnęłam sobie.
- JESTEŚMY! ZIEMIA! FUCK YEAH! - krzyknął Horan z utęsknieniem całując ziemię, a my z Amy patrzyłyśmy na niego jak na debila, no ale z kim sie zadajesz, takim sie stajesz.
- HARRY, DAWAJ PODKŁAD! - Zayn?! CZY CIEBIE TEŻ RLY POSRAŁO?
- UMC UMC UMC UMC!
- CZY TO RANKI CZY WIECZORKI! - Liam?!
- KOCHAM ZAWSZE MOJE POLKI! - Niall?!
- TO JEST BARDZO DOBRA WIEŚĆ! - LOUIS?!
- BIGOS ZAWSZE MOGĘ JEŚĆ! - IDIOTS, IDIOTS EVERYWHERE.
- Tak bi de łej to jesteśmy Niallerku w Anglii, nie w Polsce, a bigosu nie dostaniesz - zaczęła mu grozić palcem Danielle. Ten aby spuścił wzrok i udawał płacz, na co walnęłam go w ten jego pusty łeb.
- Dobra. To gdzie jest ten hotel? - obróciłam się w stronę Zayn'a, bo on miał się tym zająć.
- Zayn...? Tylko mi kurwa nie mów, że nie zarezerwowałeś nam pokoi w hotelu... - uniosła brew Amy.
- Ups... sorry? - no bum Amy sie na niego rzuciła. Ale nic mu sie nie stało oprócz tego że:

  1. Amy zerwała mu połowe koszuli.
  2. Prawie zmasakrowała mu twarz.
  3. Przez przypadek sturlali się na molo i wpadli do wody
  4. Zayn nie umiał pływać, więc się topił, a Amy nie chciała mu pomóc
  5. Liam musiał pomóc mu wyjść.
  6. Musieliśmy dać Amy leki nasenne by sie uspokoiła
  7. Musze ją kurwa śpiącą z Danielle cały czas trzymać
- To co teraz? - westchnęła Dan.
- Musze siku - to powiedziałam ja.
- To idź.
- Nie.
- Jane jak chcesz to idź i do jasnej cholery zrób.
- Nie bo sie jeszcze zgubie i mnie znajdą i zgwałcą jakieś psychomany.
- Ugh... dobra to wy idźcie i poszukajcie jakiegoś hotelu czy coś a my z dziewczynami przyjdziemy potem - powiedziała do chłopców po czym poszłyśmy w kierunku łazienek obok jakiejś knajpy. Razem z Dan wrzuciłyśmy Amy do jednej z kabin, by sobie tam odspała i zakleiłyśmy drzwi od zewnątrz taśmą, a ja poszłam zrobić swoje.
- KURWA KURWA CO GDZIE JA JESTEM JEZU CO JA ROBIE W KIBLU BOŻE JAAAAAAANNNNNNEEEEEEE! - zaczęła się drzeć Amy.
- No i kurwa wyjechałam! Dzięki Amy! - burknęła Pezz malująca paznokcie.
- Ej no cicho, ja tu sie modle - uciszała nas Dan która stała na rękach i opierała ciężar ciała o ścianę.
- Po co? - no tak, za mądra to ja nie jestem.
- No jak to po co? Po to żeby tych debilów nie zjadły radioaktywne wiewiórki i wrócili do nas i powiedzieli że zarezerwowali nam pokoje w jakimś hotelu - powiedziała zirytowana Dan.

* godzine później *
- Nie mówcie, że mówicie poważnie. Powiedzcie, że robicie sobie jaja - otworzyła jeszcze szerzej oczy z niedowierzania Danielle.
- Nie robimy sobie jaj. To nasz autobusowo-hotel! - wskazał jak w jakiejś reklamie płatków Niall. Jego chyba posrało.
- Nu cu si steło? Nu ałtobus sy jyst ale nu jyst że pani prawi jak hotyl! - powiedział ten menel, który był "właścicielem" tego gówna.
- Nie znaleźliśmy nic innego - wzruszył ramionami Hazza.
- Masz szczęście, że mam zamiar dzisiaj nikogo nie zabić. Inaczej skończyłbyś dużo gorzej niż Zayn - mruknęłam grożąc mu palcem i podnosząc moją walizkę.


* 02:41 w nocy, perspektywa Jane *
- Amy idź do swojego łóżka - wymamrotałam ponownie zanurzając łeb w poduszkę. Jezu no czemu ona zawsze przyłazi do mnie w środku nocy i jeszcze mi kurde całą kołdre zabiera i sie pcha na całe łóżko no! Chamstwo w państwie, do pośredniaka mi z tym!
- Kurwa no - zamrugałam raz, drugi i trzeci, aż wreszcie otworzyłam oczy.
- JEZU, CO TY WYPIERDALASZ CZŁOWIEKU - wydarłam się gwałtownie podnosząc i zakrywając kołdrą.
- Pani no że przecie a gdzi jo mam spać jak ni tu? Przycie ni ma mijsca! - wybełkotał ten kurde pedofil zasrany.
- TO KURWA NIECH PAN IDZIE GDZIEŚ INDZIEJ! - wyrzuciłam ręce w powietrze.
- Łe dej ży pani spokój si ni pali przyci.
JEZU BOJE SIE GO. Ide do Amy, chuj mi z tym. Kurde debilka sie rozłożyła na całym łóżku kurde no. Próbowałam ją troche przesunąć, ale na marne. Chciałam więc iść do Dan, ale ona spała na górze, bo były łóżka piętrowe, a że na podłodze było pełno rzeczy i było ciemno, a ja nie miałam latarki wolałam już sobie odpuścić szukania tej jebanej drabinki. Dobra Pezz, gdzie jesteś? Dobra znalazłam. JA PIERDOLE, SZYBKA JESTEŚ. Dobra Zayn i Perrie odpadają, Amy z resztą też. .... .... ... NIALL! Dobra mam. No kurde debil jebany położył na poduszce obok od chuja żarcia, tsa, geniusz do potęgi N. Okej... LOUIS! Ups, on też jest na górze. LIAM?! W TOBIE NADZIEJA. No cholercia jasna też jest kurwa na górze! Ugh, zostaje mi aby Harry. No paczcie jak słodko, zostawił troche miejsca, czuje się zaszczycona. Tylko czy to nie będzie troche hmmm.... dziwne? Walić to! Ułożyłam się obok niego i zasnęłam.

_____________________________________
Pierwszy rozdział napisany przeze mnie. Jak reakcje? xx

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz